|
| Lot do Limy był bardzo kombinowany i mocno ratalny a koniec pierwszej raty wypadł w Londynie. Pobłąkaliśmy się tam ładną chwilę i skosztowaliśmy najgorszego hamburgera na świecie (służymy adresem). Ani hamburger smakował chyba najmniej, bo wlokła się za nami, markotną i smutną będąc. :) |
|
|
|
|
|