|
![]() |
| Nad drugim jeziorkiem rozbiliśmy obóz. Co prawda ostrzegano nas, że jest to zabronione, ale co tam - postanowiliśmy ukryć się z lekka na granicy lasu. Zabraliśmy się za rozkładanie, nie zdążyliśmy dobrze wyjąć namiotów z worków a tu z krzaków, tak cicho, że nikt nie usłyszał, wynurzył się strażnik na koniu. Zaczął nas pouczać, my udawaliśmy, że nic nie wiemy - z opresji uratował nas straszny grzmoty nadchodzącej burzy - strażnik się zlitował i pozwolił zostać. (Zdjęcie: Bartek) |